
ODSŁONA PIERWSZA
Nie
jest tajemnicą fakt, iż ruletka jest w Europie grą
elitarną. Nie jest tajemnicą również to, że wiele
majątków zgromadzono wygrywając przy kole fortuny ale
niestety, również wiele innych stracono w tej grze.
Dla Europejczyków ruletka jest grą nieomal mistyczną,
w której tworzono liczne systemy zakładów, często
dziwne, czasem niezrozumiałe i zawsze nieskuteczne, aby
zapewnić sobie przychylność losu i zniwelować
przewagę kasyna. Ci, którzy interesują się historią
znają zapewne opowieści o tym, jakie szkody wyrządziła
ruletka w arystokratycznych społeczeństwach Anglii i
Francji w XVIII i XIX wieku. Jednak wciąż gra ta
pozostaje pasją wielu Europejczyków.
Wiele
osób słyszało zapewne wspaniałe opowieści o
rozbiciu banku w Monte Carlo lub ograniu innych kasyn na
niewyobrażalne sumy pieniędzy. Wiele z tych historii
jest prawdziwych, choć zwykle są one nieco przesadzone
i ubarwione. A to dlatego, że hiperbola i hazard zwykle
chodzą w parze. Wędkarz zawsze będzie opowiadał o
tej rybie, która właśnie uciekła, mówiąc "Była
taaaka duża!" W hazardzie mówi się o tej, którą
złapaliśmy. "Miałem 'tyle' a teraz mam
'TYLE'", mówimy, aby nasza historia była
ciekawsza, bardziej ekscytująca i dramatyczna, a my
bardziej bohaterscy. Ludzie uwielbiają opowieści o
wygrywających i ich wielkich wygranych, a gracze dobrze
o tym wiedzą i dlatego trochę upiększają swoje
historie. To prawda, że bank w Monte Carlo został
rozbity, ale był to jedynie bank jednego stołu i został
rozbity wiele razy w stosunkowo krótkich odstępach
czasu. Wygrana z jednego stołu to niewątpliwie duża
suma pieniędzy, ale nie spowoduje ona zamknięcia
kasyna, choćby nawet zdarzyło się to kilkakrotnie.
Chociaż "Rozbiłem bank" zawsze brzmi dumnie.
Poczatki ruletki nie sa do konca znane i siegaja prawdopodobnie czasów prehistorycznych tak zreszta, jak w przypadku wiekszosci gier hazardowych. Wiemy na przyklad, ze niektóre z gier Rzymian polegaly na kreceniu kolem od wozu, a Grecy obracali swe tarcze, aby odczytac wyroki losu. Obecnie aby zagrac wystarcza nam komputer i dostep do internetu wystarczy kliknac w
http://www.spinpalace.com/polski/ruletka.asp i mozna krecic w internetowym kasynie Spin Palace. Prawda, ze proste? Jednak w wielu prymitywnych spoleczenstwach bylo to znacznie trudniejsze. Wprawianie w ruch obrotowy patyków lub innego rodzaju wskazówek bylo elementem wielu gier, jak równiez obrzedów religijnych, majacych na celu odczytywanie boskich wyroków. "Jesli wypadnie na to, wypuszcze na pole mojego bawola, aby oddac czesc wielkiemu bogu Umbie. A jesli wypadnie na tamto, zloze z bawola ofiare na czesc jego zony Amby". Równie czesto wprawiano kola w ruch w nadziei na zysk: "Zakrece kolem i jesli zatrzyma sie w tym miejscu, wygrywam twojego bawola! A jesli zatrzyma sie na tamtym polu, ty wygrywasz moja zone!" To wcale nie zart. Zakladanie sie o wlasna zone, jako desperacka próba odzyskania straconej fortuny, to ostrzezenie powtarzajace sie w wielu historiach opowiadanych zarówno w Indiach jak i w XIX-wiecznej Anglii. Tak wiec zart "Prosze, wez moja zone" w pewnych kregach wcale nie jest zabawny.
Pierwsze
koła do gry w ruletkę pojawiły się w XVII wieku.
Grano wtedy w grę zwaną hoca, która była ulubioną
grą francuskiego męża stanu Kardynała Mazarina, który
dzięki niej powiększał majątek Ludwika XIV. Mazarin
otworzył wiele kasyn we Francji, z których zyski
czerpał zarówno on jak i Ludwik XIV. Oczywiście, po
śmierci Mazarina hoca została zakazana i na śmierć
skazywano każdego, kto został przyłapany na grze. W
tym okresie istniało również wiele innych,
prymitywnych rodzajów tej gry.
Z
historii wiemy, że ruletka w formie, którą znamy
obecnie, zadomowiła się w Europie, jak również w
innych częściach świata, dopiero pod koniec XVIII
wieku. Gospodarka Szwajcarii wiele zawdzięcza ruletce,
a dokładnie produkcji kół dla dworów i salonów gier
Rosji, Francji, Niemiec, Turcji, Indii i Anglii.
Szwajcarskie koła nie miały sobie równych pod względem
elegancji i precyzji wykonania, były doskonale wyważone,
stylowo rzeźbione i dlatego tak bardzo cenione i
poszukiwane. Na uwagę zasługuje jednak fakt, iż
podczas gdy Szwajcarzy z takim zamiłowaniem tworzyli koła
do ruletki, sama gra nie znalazła ich zainteresowania.
Nikt w Szwajcarii nie grał w ruletkę.
Pod
koniec XIX wieku kasyno w Monte Carlo pracowało pełną
parą i to, co kiedyś było zadymioną speluną z dwoma
kołami, stało się eleganckim kasynem, swoim blaskiem
przyciągającym sławnych i bogatych. Ludzie z całego
świata przyjeżdżali aby zagrać w Monte Carlo a potem
wrócić do domu, o wiele biedniejsi, niewiele mądrzejsi
ale z bagażem niezwykłych historii z jaskini hazardu.
Monte Carlo to wciąż w kręgach hazardzistów nazwa
magiczna i aby poczuć się w pełni graczem w ruletkę,
każdy musi choć raz odwiedzić sławne salony gry.
Miliony
ludzi grają w ruletkę z pasją i oddaniem. Ale nie
trzeba być Europejczykiem, żeby kochać tę grę.
Pomimo iż w Ameryce ruletka zajmuje trzecie miejsce wśród
hazardowych gier stołowych (za blackjackiem i craps),
jej popularność wśród Amerykanów stale wzrasta.
Obecnie ilość stołów do ruletki, jak również
graczy w ruletkę w Ameryce przewyższa znacznie łączną
ich ilość w całej historii ruletki. W największych
kasynach w Las Vegas, Reno, Lake Tahoe, Midwest,
Mississippi, czy Atlantic City zobaczyć możemy setki
stołów okupowanych przez graczy równie intensywnie
jak stoły w Europie (pomimo, iż gra w ruletkę na
standardowych, amerykańskich kołach z podwójnym zerem
uważana jest za nieco gorszą niż ta, prowadzona z użyciem
europejskich kół z jednym zerem).
Historia
ruletki jest znana i szanowana przez jej wielbicieli. Każde
koło do gry w ruletkę, nawet w najbardziej nędznej
spelunie, ma w sobie trochę magii sławnego Monte Carlo.
Gracze w kości często nie zdają sobie sprawy z tego,
że ich gra ma swoją historię, i to dosyć długą,
gdyż już pierwsi ludzie wycinali na kościach symbole
i turlali je aby dowiedzieć się co przyniesie los.
Dawni, wielcy gracze w ruletkę często żyją
wspomnieniami własnych sukcesów i mogą wymienić
nazwiska wszystkich wielkich graczy w historii ruletki i
opowiedzieć wszystkie historie wielkich wygranych i
jeszcze większych przegranych. Nawet jeżeli stawiasz
minimalną sumę, wydaje się, że każdy obrót koła
to możliwość wygrania fortuny, gdyż tak wiele różnokolorowych
żetonów rozłożonych jest na planszy.
Ruletka
to spokojna, elegancka gra. Gracze rzadko są poganiani
przy dokonywaniu zakładów, a krupierzy rzadko śpieszą
się z wypłacaniem wygranych. Panuje ogólna atmosfera
uprzejmości i dobrych manier. Ruletka kojarzy się z
Jamesem Bondem, arystokracją, łatwymi pieniędzmi i
wieczorowymi sukniami.
Gracz w
ruletkę ma do wyboru wiele rodzajów zakładów, dzięki
którym tworzonych jest wiele skomplikowanych systemów
gry, które zwykle gwarantują jedynie krótkotrwały
sukces. Większość znanych dzisiaj systemów gier, o
wymyślnych nazwach, takich jak Martingale, Grand
Martingale czy d'Alembert, stworzona była z myślą o
ruletce.
- Powód
czwarty: możliwości
Spośród
wielu gier hazardowych to właśnie w ruletce wypłaca
się najwięcej wygranych. Gracz ma zawsze do pokonania
dużą przewagę kasyna (house edge), ale perspektywa
wygrania dużych pieniędzy jest pokusą nie do
odparcia. Ruletka jest zarazem grą dla ludzi o różnych
temperamentach. Jeśli chcesz wygrywać często a mało,
możesz obstawiać w zakładach na dwie szanse, gdzie
prawdopodobieństwo wygranej wynosi zwykle 50 procent. Są
też takie systemy, które pozwalają wygrać niewielką
ilość pieniędzy prawie w każdej kolejce (i od czasu
do czasu przegrać). Niektórzy hazardziści to lubią.
Inni znajdują przyjemność w stawianiu dużych sum
pieniędzy na dłuższą metę. Jak widać w ruletce każdy
ma szansę wygrać.
- Powód
główny: oczekiwanie
"Oczekiwanie
sprawia, że wciąż czekam!" śpiewała kiedyś
Carly Simon i właśnie oczekiwanie uważam za główną
przyczynę sukcesu ruletki. Czekanie. Cała procedura
gry wymaga od uczestników nieustannego czekania, na
wprawienie kulki w ruch, moment gdy opadnie, jej
przeskakiwanie z jednej przegródki do drugiej i
wreszcie na jej zatrzymanie w jednej z nich. W ciągu
wielu lat przekonałem się, że cała przyjemność gry
w ruletkę polega zarówno na oczekiwaniu przed podjęciem
decyzji, jak i na samym jej podejmowaniu. To właśnie
powoduje przypływ adrenaliny. To co potocznie nazywane
jest "transem hazardzisty", jest rzeczywistym
stanem psychofizycznym, podobnym do transu biegacza, w
znacznym stopniu wywołanym oczekiwaniem na rozpoczęcie
gry. W ruletce, pomiędzy jedną a druga decyzją
pozostaje wiele czasu na przezwyciężenie uczucia, które
pozostało w wyniku ostatniej decyzji (radość po
wygranej, niezadowolenie po porażce) i na
skoncentrowanie się przed podjęciem kolejnej decyzji.
Ten wzrost adrenaliny może być nawet wykorzystany jako
strategia gry, aby zmniejszyć ryzyko i zwiększyć
przyjemność.
Pomimo
iż istnieje wiele strategii gry w ruletkę, większość
z nich nie pozwala zniwelować przewagi kasyna, ponieważ
są to strategie planszowe, polegające na umiejętnym
dokonywaniu zakładów lub gospodarowaniu pieniędzmi.
Nie pozwalają one na przekroczenie przewagi kasyna, która
waha się od 1, 35% do 7,89%, w zależności od rodzaju
ruletki i zakładu. Stosowanie strategii planszowych
sprowadza się do postawienia pieniędzy na dany numer
lub zestaw numerów i czekania na uśmiech losu ze świadomością,
że kasyno zabierze część naszej wygranej jako swój
vig (vig to w gwarze hazardzistów podatek nakładany
przez kasyno na wygrywający zakład). Przyglądając się
schematom kół ruletki, które pojawią się już w
następnym rozdziale, rozkład numerów na planszy
niewiele ma wspólnego z rozkładem numerów na kole,
bez względu na to, czy mówimy o europejskim kole z
jednym zerem, czy o amerykańskim kole z podwójnym
zerem. Taki rozkład numerów ma na celu zapobieganie
stosowaniu drugiej strategii, strategii koła.
Strategie
koła mają dużą szansę powodzenia, ponieważ
wykorzystują niedoskonałości samego mechanizmu koła.
Mówi się, że żaden mechanizm ruletki nie jest
doskonały, a niektóre są jeszcze mniej doskonałe niż
inne. Mając do czynienia z tymi mniej dokładnymi,
gracz musi znaleźć taki numer lub kilka numerów na
kole, które wypadają częściej niż sugerowałaby
teoria prawdopodobieństwa, wystarczająco często, aby
zniwelować przewagę kasyna i wygrać. Jednak, aby
skutecznie stosować strategie koła potrzeba trochę
czasu i wysiłku. Należy obserwować koło i zapisywać
kilka tysięcy wyników danego mechanizmu aby mieć całkowitą
pewność, że koło rzeczywiście jest niedoskonałe (biased).
Dla niektórych graczy czasochłonne śledzenie i
rozszyfrowywanie koła jest przyjemnością samą w
sobie, dla innych jest to nudna i żmudna konieczność.
Sami musicie zdecydować, do której grupy należycie.
Trzeci
rodzaj strategii jest również zwany obserwowaniem lub
śledzeniem koła (wheel tracking lub wheel clocking).
Ale nie ma ona nic wspólnego z obserwowaniem i
notowaniem trafień aby upewnić się czy niektóre
numery rzeczywiście są uprzywilejowane. Tym
razem gracz stara się przewidzieć, w jakim przedziale
liczb kulka się zatrzyma. Aby tego dokonać, należy
ocenić prędkość kulki w stosunku do rotacji koła.
Tak jak naukowiec stara się przewidzieć, w którym
miejscu satelita wejdzie w atmosferę ziemską, tak
gracz obserwujący koło przewiduje gdzie kulka straci
swoją prędkość i spadnie, przy jednoczesnej
obserwacji numerów, do których się zbliża. Gracze,
którzy opanowali tę sztukę mają zwykle około 15 -
20 sekund na dokonanie zakładu, i to właśnie końcowe
obroty kulki zapewniają im niezbędne informacje.
Jest również
czwarta, choć nieco kontrowersyjna, strategia, która
nie polega ani na wykorzystywaniu niedoskonałości
mechanizmu koła, ani na umiejętnym obstawianiu, ani na
obserwacji kulki. Zwana jest "signature sighting"
i opiera się na obserwacji krupiera. Mówi się, że
niektórzy krupierzy podchodzą do gry w sposób
mechaniczny i puszczają kulkę w ruch zawsze w ten sam
sposób. Ponieważ podnoszą oni kulkę zawsze z
miejsca, w którym poprzednio się zatrzymała, a
puszczają ją w ruch chwilę później, w niektórych
przypadkach można przewidzieć odległość pomiędzy
poprzednim wygranym numerem a tym, który wygra w następnej
kolejce. Zgodnie z tą teorią, możemy obserwować
krupierów równie dobrze jak obserwujemy koło ruletki.
Dla
poważnego gracza, który na pierwszym miejscu stawia
zysk a na drugim (jeśli w ogóle) zabawę, ruletka jest
sposobem na zarobienie całkiem sporej sumy pieniędzy,
jeśli poświęci on trochę czasu na przyswojenie i
dopracowanie jednej z metod, które pozwalają zniwelować
przewagę kasyna. I to jest duże jeśli. Ta książka
zawiera wszystko co musicie wiedzieć, aby zapoznać się
z tak zwaną "advantage play", czyli grą z
przewagą. Omówione są w niej strategie obserwacji koła
i sposoby na to, jak upewnić się, że dane koło
rzeczywiście jest niedoskonałe.
Dla
gracza, który na pierwszym miejscu stawia rozrywkę, a
na drugim zysk, istnieje również wiele sposobów gry,
które mogą dać szansę na całkiem pokaźne wygrane,
jednak bez straty czasu na obserwację koła. Opisałem
kilka krótkoterminowych strategii, które mogą, ale
tylko mogą, przynieść wygraną, lub przynajmniej dać
szansę na wykorzystanie potencjalnie niedoskonałych kół
albo prawdopodobnych dealer signatures. Oczywiście, nie
każdy gracz jest zainteresowany grą, w której najważniejsze
jest zdobycie przewagi nad kasynem , czy to
rzeczywistej, czy potencjalnej. Wielu lubi po prostu grać
stosując wiele zakładów lub strategii planszowych
wiedząc, że i tak żadna z nich nie oprze się
przewadze kasyna. Niektóre świetne strategie planszowe
również znajdują się w tej książce.
Musicie
się zdecydować, jakim graczem chcecie być. Osobiście,
osobom grającym głównie dla przyjemności polecam
zastosowanie jednej ze strategii potencjalnie niedoskonałego
koła, signatures krupiera lub tym podobnych. Wymagają
one niewiele wysiłku, a mogą przynieść duże korzyści.
Dla tych, dla których nawet tak niewielki wysiłek to
za dużo, mam też strategie planszowe, które wymagają
jedynie trochę dyscypliny. Każda ze strategii
planszowych, opisanych w tej książce ma za zadanie, po
pierwsze, zmniejszyć ogólny stopień ryzyka poprzez
zredukowanie łącznej sumy, podlegającej
opodatkowaniu przez kasyno, po drugie, zwiększyć
przyjemność i podniecenie wynikających z oczekiwania
na grę. Krótko mówiąc, moje strategie planszowe
powinny oferować maksimum przyjemności i minimum
ryzyka, zgodnie z filozofią Epikura, który wierzył,
że jedynym celem w życiu jest zwiększenie przyjemności
i zmniejszenie cierpienia. I to mi się podoba.
ODSŁONA DRUGA
Przewaga kasyna w ruletce amerykańskiej (dwa zera) jest
5.26%; w ruletce francuzkiej (jedno zero) jest 2.7%.
Niestety w ruletce nie ma możliwości
zmniejszenia przewagi kasyna przez zastosowanie
optymalnej strategii, jak np.w black jack, ale gra ta
jest doskonałą możliwością do wypróbowania różnych
systemów stawkowania, jak n.p. martingale lub parley.
Niektórzy gracze, a także autorzy książek na temat
hazardu twierdzą że można zdobyć przewagę nad
kasynem w ruletce śledząc wygrywające numery. Gracz
może wtedy zdecydować, która sekcja (część) koła
ruletki wygrywa najczęściej. W teorii może to się
zdażyć z dwóch powodów:
-
koło
ruletki nie jest prawidłowo zbalansowane.
-
krupier,
który pracuje przez lata na tym samym kole ruletki
specjalnie lub nawet nieumyślnie zakręca kołem
ruletki i kulką w taki sam sposób, trafiając w
daną sekcję koła.
-
jeden
z numerów na kole ruletki ma rowek nieco większy
od innych, zwiększając szanse na wygraną tego
numeru.
Zdaniem autora tej strony, teoria ta ma mało
potwierdzenia w praktyce. Z mojego doświadczenia z lat
pracy w kasynach wiem, że koła ruletki są balansowane
zwykle raz na tydzień i każdy krupier wie, że należy
zmieniać szybkość zakręcenia kołem i kulką za każdym
razem. Dodatkowym dowodem na to jest fakt, że menadżerzy
w kasynach nie obawiają się graczy, którzy używają
ten system. Na stołach ruletki gracz może znaleźć ołówek
i kartkę z obrazkiem kała. Gracz może sobie zapisywać
numery, nawet na stole umieszczona jest elektroniczna
wystawa z wygrywającymi numerami. Z drugiej strony, żaden
gracz nie zostanie dopuszczony nawet w pobliże gry w
black jack z ołówkiem w ręku z obawy przed tymi, którzy
potrafią liczyć karty.
zobacz
także systemy do ruletki |