|
Dawno, dawno temu......a może wcale nie
tak dawno, bo w czasach Wielkiego Kryzysu, na jednej z ulic
amerykańskiego miasteczka Jacksonville spotkało się dwóch
mężczyzn. Pierwszy, którego imienia i nazwiska nie znamy, to
wędrowny showman, sztukmistrz, wodzirej i aktor w jednej
osobie. Drugi nazywał się Edwin S. Lowe i był producentem
zabawek. To spotkanie zakończyłoby się prawdopodobnie tak,
jak większość przypadkowych rozmów w tamtych czasach, na
smutnym podsumowaniu szarej, trudnej rzeczywistości.....,
gdyby nie mały kartonik, trzymany w rękach naszego
artysty.........
- Znasz to ? - Nie !? To beano.....
Love z zainteresowaniem zaczął słuchać
opowiadanej historii i obserwował mały, papierowy
przedmiot........ Na przełomie XIX i XX wieku w Europie
dużą popularnością cieszyły się wszelkiego rodzaju loterie,
wśród których było znane do dzisiaj lotto. Do Ameryki
przywieźli ją Włosi . Po licznych zmianach zasad i w wielu
wariantach była organizowana na targach, bazarkach i w czasie
miejskich festynów przez wędrownych showmanów. Ludzie nazywali
ją beano. Nasz nieznajomy przemierzał amerykańskie miasteczka,
jako jeden z wielu organizatorów tej zabawy. Była jego pracą,
jedyny źródłem utrzymania. Jednak w ciężkich czasach kryzysu
coraz trudniej było zdobywać klientów i uśmiechać się do życia
z paroma centami w kieszeni. Edwin Lowe nigdy nie
grał w loterie. Też miał mnóstwo kłopotów ze swoją pracownią i
poszukiwaniem odbiorców na wytwarzane zabawki.........i
właśnie teraz, nagle, w głowie pełnej trosk pojawił się
pomysł.....
- Bingo ? - BINGO!
Działali
szybko. Bristolowy kartonik przybrał nowy, jeszcze bardziej
przyciągający oko, atrakcyjny wygląd. Powstała imponująca
maszyna losująca, bo Lowe umiał robić zabawki. Ułożyli nowy,
jednolity regulamin. Wyruszyli razem na ulice
Jacksonville, otwierając pierwszy salon. Nie przypuszczali że
wyruszają na podbój Ameryki. Parę lat później, w 1934 roku, w
Stanach Zjednoczonych organizowano 10.000 losowań tygodniowo,
1428 gier dziennie w salonach tworzących sieć ! Nie marzyli,
że podbiją Europę, Azję, Australię, cały
Świat.......
Chociaż podróż z Ameryki do Polski trwa
podobno około ośmiu godzin, BINGO dotarło do nas dopiero w
1989 roku za sprawą Konsorcjum Gospodarczego BISS
International Ltd. Czy pamiętamy atmosferę wczesnych lat
dziewięćdziesiątych ? Najlepsze stacje radiowe potrafiły
przerwać swój program elektryzującym newsem o kolejnej
wielkiej wygranej w BINGO ! Tytuły gazet uderzały w oczy
cyframi z rzędami zer, informując o kolejnych szczęśliwych
posiadaczach fortuny ! Z salonów, taksówkami pod ochroną,
odjeżdżali ludzie którzy jeszcze przez wiele dni nie mogli
uwierzyć w swoje szczęście i wielkie pieniądze .Fantazja ? Sen
? Cud ? Nie,
|