|
Loterie, losy
i uśmiech fortuny
Wróćmy
jednak do loterii z prawdziwego zdarzenia. Obok chętnie
wykupywanych przez wszystkich oznaczonych numerami biletów
loteryjnych które co jakiś, ściśle określony czas biorą
udział w publicznych losowaniach przynosząc swym właścicielom
upragnione fortuny rozwinęły się również loterie, którym
ukrytym numerom z góry przypisywane są konkretne wygrane
rzeczowe bądź pieniężne. Budziły one tym większe
zainteresowanie, że pozwalały na natychmiastowe
"zapoznanie się" grającego z przychylnością
Fortuny i odbioru wygranej niemal natychmiast.
I
właśnie tego typu rozwiązania zdawały się królować na świecie
po drugiej wojnie światowej. Klasyczne loterie pieniężne i
fantowe miały się jednak nie najgorzej, chociaż dynamika
wzrostu sprzedaży losów zdawała się ulegać wyczerpaniu. Do
czasu jednak. W 1974 roku Massachusetts State Lottery
zaprezentowa ła pierwszą "zdrapkę". Jej sukces
przeszedł najśmielsze oczekiwania organizatorów i pomysłodawców.
Atrakcyjna graficzna forma, zależny tylko od projektodawcy
kształt, dał jej praktycznie nieograniczone niczym możliwości.
Od tej chwili tradycyjny, zabezpieczany najczęściej nitami,
kilkakrotnie składany papierowy los loteryjny przeszedł do
lamusa historii. W ciągu niecałych 2 lat tego typu losy można
było nabywać już w 13 stanach., a pod koniec dekady liczba
sprzedanych losów w 16 stanowych loteriach przekroczyła
miliard.
W latach
osiemdziesiątych "zdrapka" skutecznie podbijała
Europę zdobywając przebojem coraz to nowe rynki. Najpierw na
Zachodzie, by wraz z upadkiem berlińskiego muru, ruszyć na
Wschód. W 1991 roku miała swoją premierę nad Wisłą.
Inwestując mniej więcej pół dolara każdy z nas miał szansę
sięgnąć początkowo po 400, a później nawet po 500 milionów
ówczesnych złotych - sumę w tych czasach więcej niż
astronomiczną.
Najmłodsze
dziecko gier loteryjnych "zdrapka" zawitało do Polski
ponad dziesięć lat temu. Wszystko zaczęło sie od wizyty
Ericha Kolmana, przedstawiciela British American Bank Note (BABN),
który w poszukiwaniu nowych rynków dla gier loteryjnych
przyjechał do Polski. Spodziewał się dużego zainteresowania
nowym produktem. Myślał nawet o sprowadzeniu do nas urządzeń
do produkcji losów. W tym czasie polski rynek dzieliło między
siebie dwóch monopolistów. Jednym z nich był Totalizator
Sportowy nadzorujący gry liczbowe i zakłady wzajemne, drugim
Polski Monopol Loteryjny. Te dwie potęgi w grach wspólnie z
Erichem Kolmanem wypuściły na nasz rynek pierwszą loterię
"zdrapkową". Całe przedsięwzięcie finansował
Totalizator Sportowy, odpowiadał również za dystrybucję. PML
tylko firmowała loterię. Ryzyko nie było takie duże, bo
polegało jedynie na kosztach wydrukowania. Loteria była hitem
na Zachodzie. Na "zdrapce" umieszczono wizerunek
rzymskiej bogini szczęścia - Fortuny. Starożytni
przedstawiali ją z ods łoniętymi piersiami. Pruderyjni
Amerykanie za nic nie chcieli tego wydrukować. Opór przełamał
dopiero dyrektor Andrzej Adamczyk udowadniając, że wartości
wartościami, ale Fortunie nie należy się narażać.
Przedstawiciel BABN załatwił sprawę, zadzwonił i powiedział
"...a macie te gołe piersi...".
Druk odbył sie
w Fort Washington w Stanch Zjednoczonych. Losy przyleciały do
Polski samolotem i od razu stworzyły problemy. Celnicy chcieli
na nie naliczyć cło tak jak dla papierów wartościowych, to
znaczy biorąc jako podstawę opłat księgową wartość
loterii. Totalizator argumentował jednak, że dopóki loteria
nie zostanie wprowadzona do sprzedaży ma jedynie wartość
makulatury. Na szczęście argument trafił do przekonania i
pierwsze "zdrapki" mogły się już bez przeszkód
pojawić w polskim obszarze celnym.
Tak oto w grudniu 1991 r. w kolekturach Totalizatora Sportowego
pojawiła pierwsza loteria zdrapkowa "RECORD". Sprzedaż
trwała zaledwie kilka tygodni i zakończyła się pełnym
sukcesem. Sukces był na tyle duży, że pan Kolman przyjechał
do Polski ponownie z propozycją następnych loterii. Główna
wygrana wynosiła wówczas 400.000 zł. Loteria zawierała także
wygrane rzeczowe. Najatrakcyjniejszą z nich był samochód.
Doczekała się także kilku wznowień.
|