PIERWSZY  LOTTO PORTAL O POLSKICH I ŚWIATOWYCH GRACH  LICZBOWYCH, SPORTOWYCH I LOSOWYCH
LOTTO-PORTAL - NAJWIEKSZY I NAJLEPSZY LOTTO PORTAL GIER LICZBOWYCH,LOSOWYCH I SPORTOWYCH     PROGRAMY - STATYSTYKI - SYSTEMY - CIEKAWOSTKI - WYNIKI     CODZIENNA AKTUALIZACJA

Start - Forum - Lotto Chat - Zasady gry - Polska - Świat - Duży Lotek - Multi Lotek - Express Lotek - T.S.Numerek - Z. Specjalne - Toto Liga - Gry hazardowe Typujemy - Statystyki - Wyniki - Systemy - Prognozy - Sondy - Ciekawostki - Współpraca - O nas - Kontakt   

Świat

Europa
  Ameryka Północna
Ameryka Południowa
Australia i Oceania
Azja
Afryka
Gry liczbowe
Gry sportowe
Gry losowe

Gramy

  Zasady gry
 Ceny zakładów
  Szansa wygrania
Dni losowań
 Chybił trafił
Darmowe systemy

Po losowaniu

  Wyniki 
Statystyka
 Ostatnie 10 losowań
Odbiór wygranej
Podatek

    Różności

       

      Bramka  SMS 

     Komunikatory

    Programy

    Bramki

    Słuchaj RMF FM

    Konkursy
     Horoskop
     Biorytmy
     Salon gier
   Humor
    Kartki

    Ankiety

    Translator

     Oszuści
     Zarabianie w sieci
 Portale
   
   
   

   

   
Napisz do nas

Wszelkie uwagi,  zauważone błędy oraz propozycje zmian prosimy
kierować na adres 

lotto.portal@interia.pl
lub na gadu-gadu 3391039

 Poleć przyjacielowi

Wyślij adres naszego portalu do twojego przyjaciela.
Adres e-mail:

 napisz do serwisu Wiadomość
Lotto.portal

  Strona startowa
Dodaj do ulubionych

 

   

Ciekawostki hazard 


Miliard w środę, futro w sobotę

Rekordowa wygrana w Totka doprowadziła w 1958 roku do burzliwej dyskusji członków Biura Politycznego KC PZPR. Dziś wielomilionowe wygrane w Lotto, bingo czy zdrapkę stały się codziennością. W Polsce do hazardu przyznaje się kilka milionów ludzi.


Można wygrać prawie milion sześćset tysięcy złotych w Dużego Lotka albo sto tysięcy złotych w grze "przykładanka", organizowanej przez jeden z poczytnych dzienników. Dziesięć tysięcy złotych "zarabiają" finaliści teleturnieju "Familiada". Dwadzieścia - zwycięzcy "Wielkiej Gry". Na tych, którym się powiedzie w innych telewizyjnych zabawach, czekają lodówki pełne wody mineralnej, samochody i futra.
Polacy lubią grać. "Obstawiają" wyścigi konne, opracowują systemy pozwalające ponoć bezbłędnie wytypować liczby, które padną w Dużym Lotku.
- Dostajemy listy od ludzi, którzy przepuścili wszystkie pieniądze i podobno "nic" nie wygrali - przyznaje Andrzej Adamczyk z Totalizatora Sportowego. - Niestety, w żaden sposób nie możemy im pomóc.

Fanfary motorniczego

Teleturnieje to podstawa bytu telewizji. Przyciągają tłumy. Emitowana od 1962 roku "Wielka Gra" jest najstarszą zabawą tego typu. W niewiele zmienionej formule przetrwała wszystkie burze.
- Nie przypuszczam, by ludzie grali dla pieniędzy - mówi Stanisława Ryster, prowadząca program od 1976 roku. - Kiedy wygraną podnieśliśmy o sto procent, nie zauważyłam znacznego zwiększenia zainteresowania. Ludzie chcą raczej zaimponować sobie, chcą się sprawdzić.
Na eliminacje, poprzedzające występ, przychodzi czasem kilkudziesięciu, a czasem kilkuset chętnych. Nie ma reguły. Zawsze popularna jest historia starożytna, ale już z poetami bywa różnie - Tuwim nie budził niegdyś żadnego zainteresowania, teraz - wprost przeciwnie.
Liderem "Wielkiej Gry" jest Jan Wolniakowski z Kokoszek koło Poznania, ekonomista, pracujący w fabryce łożysk tocznych. Fanfary dla niego rozbrzmiewały trzynaście razy - między innymi za Aleksandra Fredrę, Bolesława Prusa, Aleksandra Puszkina, Stefana Żeromskiego, Juliusza Słowackiego, ale także za Byrona, Rosję XIX wieku i... historię telewizji!
Trzydzieści razy startował Jan Majewski z Olsztyna. Poszczęściło mu się z polskiej pieśni patriotycznej i Adama Asnyka.
- Majewski to człowiek renesansowy - opowiada Stanisława Ryster. - Wie wszystko na każdy temat, ale czasem wie za mało, by wygrać.
Znanym uczestnikiem "Wielkiej Gry" jest Zygmunt Krawczuk, motorniczy z Krakowa. Mieszka w małym pokoju w hotelu robotniczym. Ma trzy tysiące książek. Zwyciężył, między innymi, z Wawelu i impresjonistów.
Marek Krukowski, 32-latek z Warszawy, wie wszystko o muzyce poważnej.
- Nawet, gdy przegrywa, to jego wiedza jest ogromna - ocenia ekspert, Janusz Ekiert.

Co zrobiliby Kowalscy?

Na całkiem innej zasadzie oparta jest "Familiada". Tu zwycięża rodzina, której uda się odgadnąć, jak na dane pytanie odpowiadało stu losowo wybranych Polaków.
- Nikt szczerze nie powie, co go skłania do gry - twierdzi prowadzący program Karol Strasburger. - Jednak osoby, które nastawiają się wyłącznie na pieniądze, przeważnie przegrywają.
Strasbsurger nie godzi się z opinią, że "Familiada" sprzyja gustom plebsu.
- Nam się wydaje, że pozornie wszystko wiemy - mówi. - Tymczasem padają pytania, których nie sposób przewidzieć i intuicyjnie trzeba wyczuć, co mogliby odpowiedzieć inni zapytani, na przykład, co jada krowa.
Podobnie, jak oglądający "dwójkę" o godzinie piętnastej w weekendy, bawią się widzowie niemal całej Europy. Od trzech lat wystąpiło w polskiej edycji "Familiady" niemal tysiąc osób. W kolejce do występu czeka się prawie dwa lata.

Na całość albo na wycieczkę

Zagraniczną podróż oferują uczestnikom trzy teleturnieje - polsatowski "Idź na całość", "Wszystko albo nic" - emitowane w TVN i publiczna "Randka w ciemno". W przeciwieństwie do tej ostatniej, gdzie rażą wymuszone, przygotowane odpowiedzi, w "Idź na całość" panuje reżyserowana, ale jednak spontaniczność.
- Sądzę, że ludzie startują w "Idź na całość", bo chcą się bawić - twierdzi Peter Schlager, przedstawiciel producenta - firmy "WW".
Na podobnej zasadzie - spontanicznej zabawy rodzinnej - opiera się "Wszystko albo nic", przypominające "Czar Par". Rodziny startują w konkurencjach sportowych, wiedzowych, a gdy nerwy im puszczą, mogą zabrać zdobyte nagrody lub ryzykować dalszą grę. Ale jeśli przegrają w finale, stracą wszystko.
W "Jednym z dziesięciu" o zwycięstwie decyduje szczęście. Jeśli je mamy i trafimy na pytania, ile w marcu jest dni lub jak kończy się przysłowie o kopiącym pod kimś dołki, samochód mamy prawie "w kieszeni". Gorzej, gdy trafimy na pytania ze starożytnego Rzymu czy biologii molekularnej...

Wyścigi konne: wygrać możesz, przegrać musisz

KonieKiedy w Polsce zmienił się ustrój, wyścigi konne straciły aurę niezwykłości. Przestały być bowiem jedyną oazą hazardu. Przed 1989 rokiem całkowitą wyłączność na legalną sprzedaż tego rodzaju emocji miały Państwowe Tory Wyścigów Konnych na Służewcu. Przez długie lata takie słowa, jak kasyno, ruletka czy bukmacher uznawano za symbole kapitalistycznej zgnilizny. A wyścigi konne nie. Trudno to sobie wyobrazić, ale nawet w okresie największego stalinowskiego terroru każdy, kto chciał, mógł się wybrać na Służewiec, postawić na dowolnego konia i - w razie wygranej - zanieść bez przeszkód pieniądze do domu.
Obecnie wyścigi są własnością skarbu państwa. Obroty w sezonie 1997 wyniosły około dwudziestu dziewięciu milionów złotych. Siedemdziesiąt procent tej sumy przeznaczono na wypłaty dla graczy. W grudniu ubiegłego roku ogłoszono przetarg, mający na celu prywatyzację służewieckiego toru. Oferty chyba nie zadowoliły Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa, skoro w połowie stycznia ogłoszenie ukazało się ponownie.
Sezon trwa na Służewcu od kwietnia do grudnia. Dni wyścigowe to środy, soboty i niedziele. Podstawowa stawka wynosi obecnie złotówkę. Istnieje siedem rodzajów gier: góra (na zwycięzcę), porządek, trójka, czwórka i piątka (na - kolejno - dwa, trzy, cztery i pięć pierwszych koni w jednej gonitwie), tripla i kwinta (na zwycięzców trzech i pięciu kolejnych gonitw). Teoretycznie za wspomnianą złotówkę można wygrać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo tyle wynoszą niekiedy wypłaty kwinty (w 1997 roku najwyższa przekroczyła 50 tysięcy złotych). W praktyce takie szczęśliwe zbiegi okoliczności zdarzają się bardzo rzadko.
Czy da się wygrać na Służewcu? Bywalcy mówią: wygrać możesz, przegrać musisz. Dodają, że na wyścigach nie ma pieniędzy wygranych, są tylko pożyczone. Chcą przez to powiedzieć, że każda wygrana wraca prędzej czy później do kasy totalizatora.
Fachowcy piszący o wyścigach twierdzą, że wygrana jest możliwa, ale pod pewnymi warunkami. Radzą na przykład, żeby nie grać we wszystkich gonitwach. Równie dobrze można namawiać alkoholika, żeby wypijał pół kieliszka dziennie. Wielką pomocą dla graczy są typy, zamieszczane niemal we wszystkich gazetach.
Wielu graczy opiera się na tak zwanych cynkach, czyli informacjach uzyskanych od ludzi związanych z poszczególnymi stajniami. Cynki sprawdzają się mniej więcej w takim samym stopniu jak typy gazetowe.

Milion i nic więcej!

Kiedy w 1958 roku w totka padła wygrana w wysokości 3,8 miliona złotych, Biuro Polityczne zdecydowało: wygrana nie może być wyższa niż jeden milion. Dom pod Warszawą kosztował wtedy 250 tysięcy złotych.
Ograniczenie wysokości wygranych sprawiło, że drastycznie spadła liczba grających. Tę barierę magicznego miliona zniesiono dopiero pod koniec lat siedemdziesiątych.
Najpopularniejsza gra, Duży Lotek, czyli sześć z czterdziestu dziewięciu liczb jest najstarszą grą losową. Nie przyjął się Mały Lotek - pięć z trzydziestu pięciu - bo wysokość głównej wygranej nie zachęcała do wypełnienia kuponów. 17 stycznia 1998 roku Totalizator Sportowy zrezygnował z Express Lotka - pięć z czterdziestu dwóch liczb. Jeden zakład kosztował w Express Lotku tylko dziesięć groszy, ale i nagrody nie mobilizowały - za "piątkę" dostawało się 15 tysięcy złotych.
Rusza jednak nowa gra - "Szczęśliwa liczba". Zawodnik wybiera jedną z trzydziestu sześciu liczb. Potem lottomat "na chybił trafił' wybiera dwanaście nie powtarzających się liczb ze zbioru od jeden do czterdziestu pięciu, ułożonych w trzech zestawach, po cztery liczby w każdym. Najwyższą wygraną zgarnia ten, kto trafił wybraną przez siebie liczbę oraz wszystkie z pierwszego rzędu.
Jak trafić szóstkę Dużym Lotku? To proste. Wystarczy tylko wypełnić czternaście milionów zakładów. Wtedy wygraną mamy jak w banku.

I w zdrapkę i w trzy karty...

Zdrapki, znajdki, przyklejanki czy inne zabawy, polegające na kompletowaniu liczb drukowanych w gazetach, były do niedawna ogromnie popularne. Jednak, gdy tylko konkurs się kończył, sprzedaż gazety spadała.
Podobną transakcję wiązaną zaproponowała swoim klientom Coca-cola. Należało dopasować daty na kapslach do nazw miejscowości. Wskutek pomyłki (?) maszyn drukujących daty, zwycięzców było za dużo i mieli nieliche kłopoty z wyegzekwowaniem nagród.
Polak nie pogardzi nawet grą w trzy karty lub kubki. Na bazarach kilku osobników nagabuje naiwnych. Pokazują, że można wygrać pieniądze. Trzeba tylko wskazać, gdzie jest czerwona, a gdzie czarna karta. Na początku wszystko idzie dobrze. Frajer nawet wygrywa. Potem prowadzący grę manewruje kartami, jak iluzjonista. Teraz wciągnięty do "zabawy" nie ma już szans na odzyskanie swoich pieniędzy - straci wszystkie.

SŁAWOMIR ŚLUBOWSKI,
MAREK MEJSSNER, ANDRZEJ FĄFARA


Zakładamy się?

  • Jednym z najnowszych "wynalazków" są zakłady bukmacherskie. Wedle nowej ustawy o grach hazardowych mogą je prowadzić także spółki prywatne. Nowelizacja z 1996 roku ustaliła dla nich niezbyt wysoką stawkę podatku - 10 procent. Wydawałoby się więc, że interes może być bardzo rentowny, ale jednak nie jest. Bukmacherzy wiążą to z zupełnym brakiem tradycji zakładów w Polsce, gdzie popularny jest model "założyć się o pół litra", ale już nie o jakąkolwiek konkretną sumę pieniędzy. Dla większości Polaków bukmacherzy to tacy, którzy zajmują się zakładami na torach wyścigów konnych, a nie normalną działalnością zakładów wzajemnych. Stąd też wpływy są niskie, a rynek - płytki. Pomocą dla bukmacherów jest zniesienie zakazu reklamy, przeprowadzone w nowelizacji ustawy o grach hazardowych, ale jak sami twierdzą "na skuteczną promocję trzeba w obecnych czasach mieć olbrzymie pieniądze".
  • W Polsce działa 7 punktów bukmacherskich: w Sopocie, Gdańsku, Wrocławiu, Warszawie i Łodzi. Zakładami zajmują się trzy spółki, ale liczą się na rynku tylko dwie - Betaco i Totalizator Sportowy Profesjonał. Gra się praktycznie o wszystko: o wyniki wyborów parlamentarnych i prezydenckich, i to nie tylko w Polsce, o wyniki Champions League, mityngów Golden Four czy hokeja lub tenisa, zarówno męskiego, jak i kobiecego. Podstawę stanowią jednak wciąż ligi piłkarskie: polska, hiszpańska, francuska, włoska, niemiecka i angielska. Zakłady dotyczą też wyścigów chartów i gonitw konnych odbywających się głównie na torach angielskich. Transmitowane są one przez telewizje satelitarną do punktów - kolektur.
  • Stawki nie są wysokie. W Warszawie wynoszą 2,5 lub 10 złotych. We Wrocławiu - 10 złotych, a na Wybrzeżu - 1-15 złotych. Najwyższa wygrana wyniosła ponoć 12 tysięcy złotych i padła w Warszawie.

Czy to choroba?

- Żadna namiętność, rozumiana dosłownie, nie jest objawem choroby - mówi doktor Zenon Waldemar Dudek, psychiatra z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. - Patologiczne emocje i patologiczne namiętności występują w uzależnieniach "chemicznych" (narkotyki, leki, nikotyna), a także w przypadku uzależnień typowo "psychicznych", jakie można stwierdzić w przypadku gier hazardowych. Istotą "nałogu hazardowego" jest przymus kontynuowania gry, mimo racjonalnych argumentów, które powinny skłaniać do zatrzymania się na rozsądnej wygranej. Osoba, poddająca się namiętnie grom, jest oszukiwana przez własne pragnienie sukcesu, w które w danej sytuacji naprawdę wierzy. W kolejnych grach nie potrafi wyciągnąć wniosku z przegranych, gdyż tym bardziej potrzebuje rekompensaty i poprawienia opinii o sobie. Terapeuci muszą walczyć tu z magicznymi, infantylnymi wyobrażeniami pacjenta, że szczęście i sukces można sobie kupić. Osoby niedojrzałe i pełne kompleksów często wierzą w łatwy sukces. Terapia osób uzależnionych od hazardu nie różni się od pracy z innymi uzależnieniami, które polegają na niedojrzałości emocjonalnej, wyidealizowanym obrazie siebie, czy infantylnym, magicznym sposobie zaspakajania swoich potrzeb. Ponieważ uzależnienie od gier hazardowych dotyka dość często osoby ambitne i inteligentne, często wystarczy jedna lub kilka rozmów terapeutycznych, by pacjent uświadomił sobie istotę problemu i podjął pewne życiowe decyzje.


Miasta hazardu

Najwięcej miłośników totka mieszka w województwie warszawskim i ościennych - 13,07 procent. W katowickim i sąsiednich - 12,22 proc. We Wrocławiu - 9,71 proc. Niewiele mniej - 8,74 proc. - w Poznaniu. Najmniej - 2,52 procent grających jest w Opolu i Olsztynie - 2,11 procent.


Kto gra?

Według badań "Totalizatora Sportowego", stałych graczy jest w kraju od trzech i pół do czterech milionów. Zazwyczaj są to ludzie z wykształceniem podstawowym lub zawodowym, robotnicy, gospodynie domowe. Wiek - około pięćdziesięciu lat. Bardzo nikły procent graczy stanowią chłopi i... studenci.


Największe wygrane w Dużego Lotka

  • 1 milion 598 tysięcy złotych - 20 grudnia 1997 w kolekturze w Grójcu
  • 1 milion 471 tysięcy złotych - 19 marca 1997 w kolekturze nr 15/51 w Szczecinie
  • 1 milion 426 tysięcy złotych - 15 listopada 1997 w kolekturze nr 5/276 w Częstochowie
  • 1 milion 168 tysięcy złotych - 17 maja 1997 w kolekturze 7/45 w Bydgoszczy

Kasyna wieczorową porą

Kasyna są wykwitem młodego polskiego kapitalizmu. Zaczęły powstawać po 1989 roku, a konkretnie - po wejściu w życie ustaw o działalności gospodarczej i joint ventures, jako spółki z kapitałem zagranicznym.


Kasyno, Fot. P PoźlewiczLicencje na otwieranie nowych kasyn były na tyle atrakcyjne, że zaczęło je wydawać nie tylko Ministerstwo Finansów, ale i podmioty zupełnie do tego nie uprawnione, jak prezes Agencji do Spraw Inwestycji Zagranicznych.
Bingo, tworzone według amerykańskiego wzoru, było od początku istnienia domeną firm polskich, z niewielkim udziałem kapitału zagranicznego. Salony bingo, nie wymagające takich inwestycji jak kasyna, powstawały prawie we wszystkich dużych miastach.
Cały ten sektor, dający wtedy spore zyski, w których partycypowały firmy zagraniczne (Casinos Austria było w 49 procentach udziałowcem Casinos Poland), stał się jednak solą w oku purystów gospodarczych. W 1992 roku przygotowano nową ustawę, która nakazywała spłacenie zagranicznych udziałowców i zlikwidowanie ich udziałów. Goście kasyn mieli być rejestrowani, a wewnątrz przybytków hazardu planowano wprowadzenie telewizji przemysłowej dla ich obserwacji. Wyznaczono też dopuszczalną liczbę kasyn w każdym mieście - w Warszawie miały pozostać tylko trzy.
- Jesteśmy przeciwnikami obcego kapitału, ponieważ żeruje on na tym, co zostało tu wypracowane - przekonywał poseł Henryk Goryszewski.
Podatki, obowiązek szybkiego spłacenia partnerów zagranicznych, zezwolenia za 50 tysięcy złotych, spadek liczby odwiedzających spowodowany przymusową rejestracją, sprawiły, że koszty działania kasyn wzrosły kilkunastokrotnie. Obowiązek rejestracji gości, zakaz reklamy hazardu i podatki zupełnie zrujnowały salony bingo. Zostało ich siedem w całej Polsce, z czego trzy w Warszawie.
Urwanie się strumyczka dochodów do budżetu spowodowało, że ortodoksyjną ustawę we wrześniu 1996 znowelizowano. Zwiększono liczbę salonów bingo i kasyn, przypadających na poszczególne miasta (w Warszawie mogło być już pięć kasyn), a ministra finansów upoważniono do zwiększania tego limitu w "szczególnie uzasadnionych przypadkach", ale tylko do pięciu kasyn i dwudziestu salonów bingo w każdym mieście. Zniesiono obowiązek legitymowania się paszportem bądź dowodem osobistym przez gości.
Obecnie na rynku największymi kasynami są: Orbis Casino (7 kasyn, udziałowcy to: Orbis, Finkorp i Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe) oraz Casinos Poland (wszystkie udziały ma spółka LOT, należy do niej kasyno w Marriocie i kasyna w Krakowie, Poznaniu i Wrocławiu). W Polsce działa 26 kasyn, czyli połowa tego, co istniało na początku dekady.

Polacy w szale hazardu

Bywalec kasyna to najczęściej mężczyzna (kobiet spotyka się niewiele) między 30 a 45 rokiem życia, bądź po 60-tce. Najczęściej ma własną firmę lub uprawia wolny zawód. Czasem naleźy do kadry kierowniczej wielkiego koncernu. Nasi bywalcy nie różnią się od klientów Monte Carlo czy Las Vegas:
Tylko 20 procent klientów to cudzoziemcy, zwykle goście hotelu, w którym znajduje się kasyno. Rzecz dziwna, ale to oni mają więcej szczęścia - największa wygrana w historii polskich kasyn stała się udziałem młodego obywatela Izraela. Wyniósł z jednego z warszawskich kasyn 84 tysiące dolarów, a więc prawie 300 tysięcy złotych
- Zdarzają się jednak wygrane po 200 tysięcy złotych. Moim zdaniem Polacy mają złe podejście do gry - twierdzi Eligiusz Kisała, prezes Orbis Casino. - Na Zachodzie to dreszczyk emocji, rozrywka zamiast niedzielnego obiadu w lepszej restauracji. A Polak, co dziwne, przychodzi do kasyna wygrać, czyli zarobić. Denerwuje się mocno, jeśli mu to nie wychodzi i przegrywa.
Zgodnie z logiką - prócz wygranych, są też przegrani. Rekordowy pod tym względem był rok 1995, kiedy to kilku przedsiębiorców straciło w warszawskich kasynach po 400 tysięcy złotych.

W bingo graj ze mną

Inaczej jest z bingo. Tu wygrać można sporo, a przegrać niewiele. Ruch jest więc duży. Grają zarówno bazarowi biznesmeni, jak i artyści, urzędnicy, studenci i emeryci. Stawka to złotówka za kupon na losowanie. Można kupić cztery kupony do jednego ciągnienia.
Rekord, który padł w Warszawie 11 maja 1995 wynosił 995 tysięcy 953 złotych i 11 groszy, czyli prawie 10 miliardów starych złotych. Wygrał je 34-letni warszawiak, stały bywalec salonu. Była to wówczas najwyższa wygrana w historii gier losowych w Polsce. Podobne wygrane zdarzają się raz na dwa lata. Mimo tego, tłum nie maleje i każdy liczy nie na marne 50 złotych za linię, a na jedno jedyne bingo, które czeka właśnie na niego
Patologiczny hazard został ostatnio uznany przez Komisję Europejską za chorobę, taką samą jak alkoholizm. W Polsce działa już Stowarzyszenie Anonimowych Hazardzistów. Ma ono ponoć 160 członków, w większości stałych bywalców kasyn, którzy stracili tam majątek całego życia.

Programy

Eureka Systems

Program partnerski

Multilotek 2.0-
Multisyst 1.0
Eurestat 1.0
Duży Lotek 1.3
Dużysyst
Express Lotek
Totalizator  Piłkarski  Blokowy
Totalizator  Piłkarski
Sort Group Mail
Numerek

Trendy   

Eurestat  2.0 

Dużystat  1.0  

Pakiety od 99zł
Cennik
Dema

Specjalne programy

Duży Lotek na 500,000     zakładów  

Multilotek na 10,000   zakładów

Pomocne programy SGM
Najlepszy program do obróbki,  importu bazy danych e-maili i wysyłki grupowych wiadomości  GRATIS!

 Systemy na    

Oferujemy Wam płytę CD-ROM  z systemami. Na tej  płycie znajdziesz kilkaset  systemów do  gry w Dużego,  Multi , Expres Lotka, Numerka, oraz Toto Ligę.
Cena  2
9+ 9 zł kosztów przesyłki.

 Systemy  i gwarancje na zamówienie
  więcej...
Statystyki
Chcesz mieć, najlepszą statystykę w Polsce? Ponad 44 różnorodnych statystyk więcej...
Reklama

[Allegro.pl - największy serwis aukcyjny w Polsce]

Księga gości

Reklama


Miejsce na Twoją
reklamę
>>>

 

Charakter prawny  informacji zawartych w serwisie Lotto.
(C)1996-2004 EurekaSystems&Victoria Systems - Wszelkie prawa zastrzeżone! Kontakt: : lotto.portal@interia.pl