|
HISTORIA
Sprzedaż w Singapurze
SINGAPUR
W roku 1998
mieszkańcy Singapuru wydali 5,5 miliarda dolarów singapurskich
(czyli 3,2 miliarda dolarów amerykańskich) na zalegalizowane
gry hazardowe i kupony loteryjne.
Loteria Singapore Pools, w
zakończonym 31 marca roku fiskalnym 1997, odnotowała sprzedaż
w wysokości 3 miliardów dolarów singapurskich pochodzącą z
czterocyfrowej gry loteryjnej. Wyścigi konne przyniosły drugi
co do wielkości dochód wynoszący 1,7 miliarda. Automaty do
gier zajęły trzecie miejsce przynosząc dochód 561 milionów
dolarów singapurskich.
BANZAJ!
– NA CZEŚĆ TOTKA (JAPONIA)
Japońskie
kłopoty z totkiem
“Banzaj!”
to japoński okrzyk wyrażający entuzjazm, tryumf, odpowiednik
naszego “hurra!”, “wiwat!” Japonia była jednym z
nielicznych krajów, które długo broniły się przed
wprowadzeniem Totalizatora Sportowego. Nie znaczy to, że w
Japonii nie grano, popularne były jednak inne, bardziej
hazardowe zabawy. Przez pięć lat zwolennicy Totalizatora
Sportowego bezskutecznie wnosili do parlamentu stosowne
projekty, aż wreszcie 27 maja 1997 roku niższa izba japońskiego
parlamentu zezwoliła na utworzenie zakładów sportowych celem
promowania i finansowania sportu. Drogę temu stanowi rzeczy
utorowały dwa, mające ścisły związek z piłką nożną,
wydarzenia: utworzenie w 1993 roku ligi zawodowej oraz
powierzenie przez FIFA Japonii i Korei Południowej organizacji
mistrzostw świata w 2002 roku.
Wstępne
projekty
Zaaprobowany
wstępnie projekt Totka przewiduje zakłady na wyniki meczów
ligi japońskiej. Kupony kosztują około 100 jenów (poniżej
jednego dolara). Projektodawcy przewidują, że wpływy roczne
netto wyniosą dwieście milionów dolarów. Połowa z tego
przeznaczona będzie na finansowe wsparcie sportu, m.in. budowę
obiektów sportowych. Druga połowa zasili kasę państwową.
Bardzo tym zainteresowany jest Japoński Komitet Olimpijski,
wierząc, że totek pozwoli zahamować regres w sporcie najwyższego
wyczynu. Jeśli chodzi o możliwości wygranych, górną granicę
ustalono na około 800 tys. dolarów, ale zdobywca tej sumy
musiałby chyba dobrze wytypować trzynastkę.
Japońskie
gry sportowe
Choć
w Krainie Uśmiechu – jak również określa się Japonię –
najpopularniejszymi grami sportowymi są baseball i golf, blisko
pół miliona Japończyków kopie piłkę w tysiącach klubów.
Jedną trzecią stanowią trampkarze w wieku od 6 do 12 lat, co
dobrze rokuje japońskiemu futbolowi, który może uniezależnić
się od importu wysłużonych zawodników zagranicznych, udających
się tam na przedemerytalne “saksy”. Ze sportów
indywidualnych narodowe jest tu oczywiście sumo. Nawiasem mówiąc,
przepychania się i zmagania ważących nawet 180 kilogramów
kolosów, trwające przeważnie paręnaście sekund, również są
obstawiane.
Japończycy
planowali powołanie zawodowej ligi długo i starannie, wyciągając
wnioski z jej niepowodzenia w USA, gdzie pierwsze podejście
zakończyło się fiaskiem. Sponsorami drużyn są największe
firmy, koncerny i konsorcja, by wymienić choćby Toyotę,
Mitsubishi czy Nissana. Futbol ma służyć kampanii reklamowej
dla japońskich produktów.
INDIE
|